Tak jak żyleta,spróbuje napisać opowiadanie:). Nie jest to łatwe,ale chce spróbować:)
Najstraszniejszy dzień w życiu
Był upalny dzień..Słonce nagrzało folię do przykrycia basenu,tak ze można było się nieźle z parzyć... Amelia, podleciała do basenu, nie spodziewając się,ze ktoś ja śledził...To był jej starszy brat-Lucek, który był od niej starszy o cale 3 lata.Amelia miała teraz lat 12, wiec jej brat miał 15. 15-letni Lucek, którego Amelia nazywała ,,Choro-Nienormalnym''- podszedł do niej po cichu i ....wrzucił ją do basenu. W basenie woda była jeszcze dosyć zimna,wiec Amelia dostała nagłego szoku, gdy wpadła do basenu...Natychmiast zaczęła krzyczeć i wołać o pomoc,bo basen był dość głęboki,a Amelia chodziła na lekcje pływania-owszem,ale był jeden problem- Amelia była tylko na 2 lekcjach pływania-wiec niewiele się nauczyła.Lucek zaczął się pokładać ze śmiechu,gdy na werandę weszła mama-bardzo nietypowa i bardzo nietypowo nerwowa osoba. Zaczęła krzyczeć na Lucka i w dodatku tez na Amelie,która nie była niczemu winna...Mama szybko zawołała tatę,żeby wyciągnął Amelię z basenu.Cala mokra i zziębnięta, poszła do łazienki po ręcznik, patrząc na Lucka wzrokiem tak nienawistnym, ze chłopak aż się wzdrygnął. Nienawidził, jak ktoś się na niego tak patrzy, bo dostawał wtedy okropnego dreszczu.I tak było i teraz- wzdrygnął się jak by i go oblano zimna woda,ale za chwile to przeszło...Amelia myślała sobie,ze naprawdę ma ochotę teraz na cieple kakao. Stwierdziła, że nie ma co prosić o kakao mamę,bo ona na pewno będzie krzyczeć, że się Amelia pałęta po kuchni i ciągle czegoś chce. Amelia nie znosiła, jak mama krzyczała,a mamie zdarzało się to bardzo często..Amelia sięgnęła po garnek w kuchni, który mama przed chwilą powiesiła na małym haczyku w kuchni. Niespodziewanie Amelia poczuła wielki ból na ręce,w tym miejscu w którym miała teraz garnek. Szybko go puściła, bo garnek był strasznie mocno nagrzany. Mama była akurat w kuchni,i po upuszczeniu garnka, włożyła spuchnięty palec Amelii do zimnej wody. Okazało się, ze garnek mama nagrzała ,żeby się szybciej wysuszył, a żeby nie zajmował miejsca na kuchence- powiesiła go nie zdając sobie sprawy, ze inni domownicy niewiedza o tym, ze wisi gorący. Amelia zaczęła straszliwie płakać,a Lucek był zły, ze teraz będą się przejmowali tylko pęcherzem na palcu siostry. Trochę później, gdy Amelia przestała już płakać i skowyczeć, mama posmarowała jej palec maścią ,,Alantan'' a tata obwiązał jej palec bandażem. Amelia pobiegła do swojego pokoju, chwyciła pamiętnik elektroniczny z półki, i zaczęła pisać notatkę pt: ,,Najstraszniejszy dzień w życiu''.. I miała racje- to był najstraszniejszy dzień w życiu. Za wybryk z basenem, mama zabroniła Amelce jechać nad jezioro z Emilia i jej tata. Pod koniec pisanie dość długiej notatki, zaczął padać deszcz. Zeszła na dół. Zobaczyła jak mama i tata siedzą przed telewizorem i oglądają pogodę. W telewizorze, pani pogodynka zapowiadała jutrzejsze morderczo-straszne upały- a w nocy spokojny deszczyk. To jedyna dobra rzecz, która się dziś przydarzyła Amelii. Zeszłej nocy, nie spała, bo była u nich młodsza kuzynka-2-letnia Klara. Klara wrzeszczała cala noc, wiec Amelia nie mogła zasnąć do 4-tej nad ranem. Klara w końcu pojechała. Noc będzie dla Amelii wspaniała-wreszcie będzie mogła się porządnie wyspać. Z natury,Ami była śpioszkiem dlatego lubiła sobie pospać w wakacje do 10:00-11:00...różnie to było z tym śpiochem. Jej brat Lucek, wręcz przeciwnie- budził go każdy szmer, dlatego zasypiał szybko, żeby się wcześnie obudzić i zrobić jej jakiś śmieszny kawał.Niestety,Amela nie miała dziś nocy spokojnej. Bez względu na prognozę tej głupiej pogody, deszcz lał i dudnił w dach, a do tego- była straszliwa burza! Amelia wstała z łóżka i stwierdziła nagłość sytuacji- jej brat straszliwie krzyczał w swoim pokoju, który codziennie zamykał,bo myślał,że Amelia ma ochotę wywinąć mu jakiś wredny kawał żeby się zemścić.Ale tak nie było.Ona nigdy nie chciała tego zrobić.Wrzeszczał jakby się paliło. Amelia pobiegła pędem do pokoju brata, i przez szybę usłyszała jego głos który wymawiał: ,,Pomocy!! Pali się moja zasłona!! I szafa zaczyna się palić! Wierna siostra pobiegła do werandki na dole, wyjęła gaśnicę, wzięła młotek i pobiegła zadzwonić po straż pożarną. Po szybkim telefonie, wbiegła do góry, młotkiem wybiła szybę w drzwiach i wskoczyła do pokoju brata otwierając po drodze gaśnicę.Zgasiła palącą się szafę i palące się zasłony. Przyjechała straż pożarna. Rodzice nie słyszeli wołania syna,bo spali na dolnej części domu. Obudzili się dopiero, gdy weszła do domu straż. Po całym zdarzeniu, Amelia została bohaterką. Była nawet w wiadomościach. -Więc wszystko jednak dobrze się skończyło- pomyślała. A w pamiętniku napisała ,że ona nie będzie miała problemu z wybraniem zawodu- na pewno będzie pracowała w straży pożarnej:)...
I koniec..:)
Don't copy by Justynka17nr:)
Super udało Ci sie mnie naśladować tylko masz jeszcze jeden problem ponieważ kilka razy powtórzyłaś imie AMELIA może raz byś napisała imie a później może dziewczynka i o to mi chodzi :)
OdpowiedzUsuńŻyletka
Ja to ciągle powtarzałam, i to był mój błąd;/ Osobiście uważam że to opowiadanie jest trochę naciągane. mmm...tobie to lepiej wychodzi.
OdpowiedzUsuń